Na scenie miał mówić przede wszystkim o sukcesach administracji Donalda Trumpa i nadchodzących wyborach do Kongresu. Jeden okrzyk z sali zmienił jednak ton wystąpienia w Dallas. Gdy zwolennicy zaczęli skandować „JD 48”, wiceprezydent nie odciął się od sugestii, że pewnego dnia może powalczyć o Biały Dom.





