Myślałam, że dwustopniowe uwierzytelnianie wystarczy, żeby zabezpieczyć konto w mediach społecznościowych. W sobotę o piątej rano przekonałam się, że hakerzy mają na to sposób. Mój telefon zasypywały kolejne powiadomienia o próbach logowania z Uzbekistanu, Chile, Nikaragui czy Kenii. Za każdym razem Facebook pytał, czy to ja. Problem w tym, że właśnie na tym polega jedna z metod stosowanych dziś przez cyberprzestępców: nie muszą łamać zabezpieczeń. Czekają, aż sami popełnimy błąd.




